A Message To Survive

ASSASSIN – INTERSTELLAR EXPERIENCE [1988]


1.Abstract War
2.AGD
3.A Message To Survive
4.Pipeline
5.Resolution 588
6.Junk Food
7.Interstellar Experience
8.Baka
9.Strange World

Trzeba się wziąć do pracy i napisać parę tekstów żeby coś się tutaj ruszyło. Dziś mnie naszło na drugi album Niemców z Assassin a kolejny obrót to idealna okazja aby napisać nieco słów na ten temat.

Interstellar Experience album krótki, bo trwający mniej niż pół godziny. Ale zapewniam, że są to bardzo konkretne minuty. Już sam otwierający płytę riff z Abstract War powala a dalej jest jeszcze lepiej, numer zdaje się wręcz kipić energią. AGD to kolejny solidny kopniak w mordę, znów dużo partii krzyczanychchórem (refreny) i miodne, kurwa miodne solówki. Jeśli kogoś powaliły dwa pierwsze numery to niech się strzeże A Message To Survive, pierwsze dwie minuty to istna rzeźnia i znęcanie się z szałem w oczach nad swoimi instrumentami, później następuję spokojniejsza marszowa partia aby na koniec znów przyjebać krótko i treściwie. Numer czwarty to pora na krótki i przyjemny, całkiem melodyjny króciutki instrumental, dobry moment na złapanie oddechu, bo od Resolution 588 znów zaczyna się ostre pranie po gębie. Junk Food to solidny numer, podobnie jak w dwóch pierwszych i tutaj są chóralne partie, brzmi to całkiem fajnie, taki dialog Gonelli z chórkiem. Kolejny, tytułowy numer to znów instrumental, o tyle ciekawy że tylko pierwsze półtorej minuty to metalowe grzańsko, pozostałe dwie to naprawdę zajebiste, klimatyczne elektroniczne granie, nie odparcie kojarzące mi się z motywem końcowym z Blade Runner autorstwa Vangelisa, jest klimat oj jest. Niestety, a może stety, utwór się kończy i zaczyna chyba najbardziej intensywna chwila na albumie. Chwila trwajaca dwie i pól minuty, ale niszcząca wieżowce, wioski i kolumny, i sąsiadów – Baka. O ja pierdole, tyle mogę na ten temat powiedzieć, wyjebista petarda wybuchająca prosto przy ryju, Baka - I’m lovin it. Zasadniczo w tym miejscu kończy się właściwa płyta, bowiem Strange World to bonus, ale oby więcej takich bonusów, utwór idealnie wpasowuje się w ten album. Nieco chórów (kurwa jak to brzmi), nieco grzńska i szczypta melodyjności, dobry numer dobry, co prawda poprzednik lepiej sprawuje się jako końcówka, no ale nie zapominajmy że to bonus.

Brzmieniowo album jest zajebisty, to już nie jest to brudne i surowe brzmienie debiutu, tutaj zespól brzmi (trzy takie same słowa w jednym zdaniu, brawo) bardzo nowocześnie. No jednym słowem, cacy, srogi album, nie rozumie słów sprzeciwu że znacznie słabiej niż na debiucie. Jest nieco inaczej ale zaraz gorzej? Zresztą, posłuchajcie sami i sie przekonajcie.

[8/10]

Dodaj komentarz