Knights In Satan’s Service
ENTOMBED – SERPENT SAINTS THE TEN AMENDMENTS [2007]

01 Serpent Saints
02 Masters of Death
03 Amok
04 Thy Kingdom Coma
05 When in Sodom
06 In the Blood
07 Ministry
08 The Dead The Dying And The Dying To Be Dead
09 Warfare Plague Famine Death
10 Love Song for Lucifer
Wydawanie nowych materiałów przez stare gwardie jest zawsze wielkim wydarzeniem, zwłaszcza jeśli chodzi o takie gwiazdy jak chociażby szwedzki Entombed, którzy w latach ‘90 dali eksluzywnie kilka razy dupy niczym kubańskie dziwki. Wystarczy wypomnieć bardzo mało deathowy, nie w ich stylu – Same Difference. Oczywiście moje odniesienie do dawania dupy nie ma negatywnego znaczenia a jedynie chciałem przekazać tym samym iż był to “ukłon” w stronę szerszego grona odbiorców muzyki metalowej. Serpent Saints – The Ten Amendments tworzyło się niby to aż 4 lata, już miało wyjść, poprzedzone epką… a jednak czekaliśmy wszyscy jeszcze z dobre pół roku na oficjalne wydanie krążka szwedzkiej załogi. Album z 2007 roku, okraszony diabelską okładką zebrał przychylne recenzje w magazynach papierowych i niezbyt przychylne na metal-archives, co mnie nie dziwi, gdyż w tym miejscu aż roi się od skąpiących grosza netalowców, uważających, że potrafią oni pisać recenzje. Oczywiście robią to lepiej odemnie, przeklejejąc chociażby linijki z tekstów i interpretując je jak poezję, no cóż, metal to nie muzyka, metal to poezja!!! Jebać i zaorać takie persony. Albo wyjebać po zaoraniu, jak kto woli, kolejność i interpretacja dowolna. Poezja!
Dalej, płytę opisywaną otwiera cholernie niszczący plantacje warzyw i owoców – Serpent Sains, cholernie death’n'rollowy, od tekstu “Living And Dying…” pod koniec kruszący mury, ponadto Petrov w zadowalającej formie. Kolejny, Masters Of Death z gościnnym udziałem Killjoy’a z Necrophagii buja równie dobrze, no i ten beatdown gdzieś w połowie masakruje. Amok zaczyna klimatyczne intro i zajebisty riff, nie może być źle, co prawda jest trochę wolniej niż przy dwóch poprzednich kawałkach, ale buja niesamowicie, głownie przez znakomitą produkcję i szorstkie, siarczyste brzmienie. Następne, Thy Kingdom Coma jak i znany już z epki’ z 2006 roku, wydanej pod tym samym tytułem – When In Sodom to jedne z moich ulubionych utworów na tym albumie, pierwszy z zamiatającym riffem od którego morda się cieszy i wyborny walcowaty drugi z intrem żywcem wyjęty z jakiegoś okultystycznego wideo, z dosyć pierdolącym moralność tekstem, jak być powinno,chociaż przy takim tytule spodziewałem się czegoś innego. Przyznać trzeba jednak, że kompozycja ma swój klimat, któremu smaku i wartości dodają kobiece(dziewczęce?) chórki. Kroczący In The Blood to jeden z najspokojniejszych momentów na tej płycie, z zajebisty refrenem no i pewnej epickości też nie można temu utworowi odmówić. Następny jest death’n'rollowy, lekko hardcore’owy Ministry, niczym w sumie nie wyróżniający się, poza tym, że jest to najkrótszy utwór na nowym materiale Szwedów. The Dead The Dying And The Dying To Be Dead to z kolei przykład lirycznej i logicznej sztampy, za to zabójczej i niszczącej. Po owej kompozycji atakuje swoim motorycznym riffem Warfare Plague Famine Death. Utwór wieńczy Love Song For Lucifer, prawda, że jest romantycznie i sympatycznie? Tylko na pozór, ależ owszem, spokojnie jest, pojawiają się kobiece głosy i okultystyczny, rytualny klimat przy gitarze akustycznej, nie brakuje industrialnych wetknięć. Love Song For Lucifer skutecznie wybudza z marazmu będącego skutkiem kilkudziesięciu poprzednich sekund, bo jakby nie było ilość nawet tak wybornego materiału wałkowanego może się każdemu znudzić.
Podsumowując, nową płytą Entombed nic nie udowadniają, no może poza tym, że nadal lubią grać siarczysty death w stylu na który pracowali przez lata a który skutecznie nawiazuje do najbardziej ich znanego albumu – Wolverine Blues. No i na szczeście nie eksperymentują z brzmieniami jak to miało miejsce na wspomnianym wyżej Same Difference chociażby. No nic, płyta godna polecenia, do i tak już nieosiągalnych klasyków daleko, ale zespół L.G. Petrova ostatniego słowa nie powiedział, starzy wterani broni nie odłożyli trzymając ją gdzieś w piwnicach, uśpioną w lochach swojego talentu.
[8.7/10]
Ten wpis został dodany 04/07/2009 o 18:29 i widnieje w Death/Grind tagi death metal, death'n'roll, Entombed, L.G. Petrov, Sweden. Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu poprzez RSS 2.0 Możesz zostawić odpowiedź, albo trackback ze swojej strony.